Do Celu
Damian Świątek
male vocals
rap
close-mic
Moody Polish trap
tight hi-hat rolls and dark bell plucks over a heavy sub. Laid-back but confident verses
almost whispered; hook opens wider with layered ad-libs and doubled leads. Short risers into each chorus
subtle choir pad in the background for uplift
clean modern mix with punchy low end.
Erstellt am Jan 30, 2026
Songtexte
[Intro]
Znowu świta
Dzwoni budzik, a ja dalej w tym filmie (ej)
Mówią: "Zwolnij"
Ale tempo w głowie szybsze niż drill, niech płynie
[Verse 1]
Kiedyś minus w portfelu, teraz minus w tłuszczu
Biegam po marzenia, spalę każdy smutek
W blokach echo krzyczy: "I tak wam nie wyjdzie"
Ale w mojej głowie jasno, widzę całe wyjście
Nie ma drogi na skróty, tylko dziury w chodniku
Liczą każdy mój ruch, jakbym biegł po wyniku
Mama chciała spokoju, ja jej dam pełny brzuch
Jak postawię ją na scenie, niech zobaczy cały tłum (mama patrz)
[Chorus]
Ja lecę do celu, nie patrzę na hejt
Każdy zimny wieczór, zamieniam na dzień
Jak spadam na dno, to odbijam się wyżej (wyżej)
Bo nie ma limitu, limit mam w głowie, nie w liczbie
Ja lecę do celu, nie stoję już w miejscu
Jak nie ma tu drzwi, to wykopię przejście
Jak zamkną przede mną, to wejdę oknem (ej)
Bo jak nie spróbuję, to nic nie będzie moje
[Verse 2]
Chcieli widzieć mnie na klatce, a nie w tabelach wyników
Chcieli widzieć mnie pod sklepem, a nie na liście sukcesów
Codzień walka z sobą, to jest jedyny beef
Albo ja, albo lenistwo – ktoś musi dziś zniknąć z gry
Nie pytaj mnie o szczęście, tworzę swoje sam
Jedno życie w kredycie, ja spłacam je plan po plan
Miałem tylko wiarę, stary telefon w ręce
Teraz łapię loty, ziomek, łapię nowe serce (ej, ej)
[Chorus]
Ja lecę do celu, nie patrzę na hejt
Każdy zimny wieczór, zamieniam na dzień
Jak spadam na dno, to odbijam się wyżej (wyżej)
Bo nie ma limitu, limit mam w głowie, nie w liczbie
Ja lecę do celu, nie stoję już w miejscu
Jak nie ma tu drzwi, to wykopię przejście
Jak zamkną przede mną, to wejdę oknem (yeah)
Bo jak nie spróbuję, to nic nie będzie moje
[Bridge]
Jakbyś widział, ile razy prawie padłem
Ile łez w poduszce, zanim złapałem balans (ej)
To byś wiedział, że ten błysk to nie fart
To jest każda nieprzespana, nieodebrana noc i start
[Chorus]
Ja lecę do celu, nie patrzę na hejt
Każdy zimny wieczór, zamieniam na dzień
Jak spadam na dno, to odbijam się wyżej (wyżej)
Bo nie ma limitu, limit mam w głowie, nie w liczbie
Ja lecę do celu, nie stoję już w miejscu
Jak nie ma tu drzwi, to wykopię przejście
Jak zamkną przede mną, to wejdę oknem (ej)
Bo jak nie spróbuję, to nic nie będzie moje
Znowu świta
Dzwoni budzik, a ja dalej w tym filmie (ej)
Mówią: "Zwolnij"
Ale tempo w głowie szybsze niż drill, niech płynie
[Verse 1]
Kiedyś minus w portfelu, teraz minus w tłuszczu
Biegam po marzenia, spalę każdy smutek
W blokach echo krzyczy: "I tak wam nie wyjdzie"
Ale w mojej głowie jasno, widzę całe wyjście
Nie ma drogi na skróty, tylko dziury w chodniku
Liczą każdy mój ruch, jakbym biegł po wyniku
Mama chciała spokoju, ja jej dam pełny brzuch
Jak postawię ją na scenie, niech zobaczy cały tłum (mama patrz)
[Chorus]
Ja lecę do celu, nie patrzę na hejt
Każdy zimny wieczór, zamieniam na dzień
Jak spadam na dno, to odbijam się wyżej (wyżej)
Bo nie ma limitu, limit mam w głowie, nie w liczbie
Ja lecę do celu, nie stoję już w miejscu
Jak nie ma tu drzwi, to wykopię przejście
Jak zamkną przede mną, to wejdę oknem (ej)
Bo jak nie spróbuję, to nic nie będzie moje
[Verse 2]
Chcieli widzieć mnie na klatce, a nie w tabelach wyników
Chcieli widzieć mnie pod sklepem, a nie na liście sukcesów
Codzień walka z sobą, to jest jedyny beef
Albo ja, albo lenistwo – ktoś musi dziś zniknąć z gry
Nie pytaj mnie o szczęście, tworzę swoje sam
Jedno życie w kredycie, ja spłacam je plan po plan
Miałem tylko wiarę, stary telefon w ręce
Teraz łapię loty, ziomek, łapię nowe serce (ej, ej)
[Chorus]
Ja lecę do celu, nie patrzę na hejt
Każdy zimny wieczór, zamieniam na dzień
Jak spadam na dno, to odbijam się wyżej (wyżej)
Bo nie ma limitu, limit mam w głowie, nie w liczbie
Ja lecę do celu, nie stoję już w miejscu
Jak nie ma tu drzwi, to wykopię przejście
Jak zamkną przede mną, to wejdę oknem (yeah)
Bo jak nie spróbuję, to nic nie będzie moje
[Bridge]
Jakbyś widział, ile razy prawie padłem
Ile łez w poduszce, zanim złapałem balans (ej)
To byś wiedział, że ten błysk to nie fart
To jest każda nieprzespana, nieodebrana noc i start
[Chorus]
Ja lecę do celu, nie patrzę na hejt
Każdy zimny wieczór, zamieniam na dzień
Jak spadam na dno, to odbijam się wyżej (wyżej)
Bo nie ma limitu, limit mam w głowie, nie w liczbie
Ja lecę do celu, nie stoję już w miejscu
Jak nie ma tu drzwi, to wykopię przejście
Jak zamkną przede mną, to wejdę oknem (ej)
Bo jak nie spróbuję, to nic nie będzie moje