Songtexte
(Refren)
Za oknem znowu sypie, miasto całe w brokacie
Ja mam najlepszą opcję – Ty przy moim blacie.
Nie szukam gwiazd na niebie, mam je w Twoim uśmiechu
Biegniemy przez ten śnieg, bez żadnego pośpiechu.
Zima jest nasza, niech mrozi całą resztę
Dajesz mi ciepło, którego zawsze chciałem jeszcze!
(Zwrotka 1)
Lód na chodnikach, a ja driftuję do Ciebie
Kiedy Cię widzę, czuję się jak w siódmym niebie.
Śnieżki lecą w górę, śmiech przecina powietrze
Mamy ten ogień, co wypala każdą depresję.
Twoja czapka z pomponem, mój ulubiony widok
Wszystkie inne tematy przy Tobie po prostu idą... w odstawkę.
Jesteś jak pierwsza gwiazdka – jedyna i jasna
Z Tobą ta zima nigdy nie będzie zbyt ciasna.
Dopinamy kurtki, wychodzimy na miasto
Zrobimy taki hałas, żeby niebo nie zgasło!
(Refren)
Za oknem znowu sypie, miasto całe w brokacie
Ja mam najlepszą opcję – Ty przy moim blacie.
Nie szukam gwiazd na niebie, mam je w Twoim uśmiechu
Biegniemy przez ten śnieg, bez żadnego pośpiechu.
Zima jest nasza, niech mrozi całą resztę
Dajesz mi ciepło, którego zawsze chciałem jeszcze!
(Zwrotka 2)
Zero minusowych myśli, chociaż termometr kłamie
Z Tobą każda zaspa to miękkie posłanie.
Nie potrzebuję nart, żeby poczuć ten pęd
Jesteś moim „home”, nieistotny jest błąd... w nawigacji.
Wpadamy do kawiarni, parują nam szyby
Piszę Twoje imię na szkle – to nie są niby-uczucie.
To czysty rap, prosto z serca, na mrozie
Jesteśmy jak film, co najlepiej się niesie w eterze.
Święta to moment, Ty jesteś wiecznością
Zasypmy cały świat naszą radosną miłością!
(Refren)
Za oknem znowu sypie, miasto całe w brokacie
Ja mam najlepszą opcję – Ty przy moim blacie.
Nie szukam gwiazd na niebie, mam je w Twoim uśmiechu
Biegniemy przez ten śnieg, bez żadnego pośpiechu.
Zima jest nasza, niech mrozi całą resztę
Dajesz mi ciepło, którego zawsze chciałem jeszcze!
Za oknem znowu sypie, miasto całe w brokacie
Ja mam najlepszą opcję – Ty przy moim blacie.
Nie szukam gwiazd na niebie, mam je w Twoim uśmiechu
Biegniemy przez ten śnieg, bez żadnego pośpiechu.
Zima jest nasza, niech mrozi całą resztę
Dajesz mi ciepło, którego zawsze chciałem jeszcze!
(Zwrotka 1)
Lód na chodnikach, a ja driftuję do Ciebie
Kiedy Cię widzę, czuję się jak w siódmym niebie.
Śnieżki lecą w górę, śmiech przecina powietrze
Mamy ten ogień, co wypala każdą depresję.
Twoja czapka z pomponem, mój ulubiony widok
Wszystkie inne tematy przy Tobie po prostu idą... w odstawkę.
Jesteś jak pierwsza gwiazdka – jedyna i jasna
Z Tobą ta zima nigdy nie będzie zbyt ciasna.
Dopinamy kurtki, wychodzimy na miasto
Zrobimy taki hałas, żeby niebo nie zgasło!
(Refren)
Za oknem znowu sypie, miasto całe w brokacie
Ja mam najlepszą opcję – Ty przy moim blacie.
Nie szukam gwiazd na niebie, mam je w Twoim uśmiechu
Biegniemy przez ten śnieg, bez żadnego pośpiechu.
Zima jest nasza, niech mrozi całą resztę
Dajesz mi ciepło, którego zawsze chciałem jeszcze!
(Zwrotka 2)
Zero minusowych myśli, chociaż termometr kłamie
Z Tobą każda zaspa to miękkie posłanie.
Nie potrzebuję nart, żeby poczuć ten pęd
Jesteś moim „home”, nieistotny jest błąd... w nawigacji.
Wpadamy do kawiarni, parują nam szyby
Piszę Twoje imię na szkle – to nie są niby-uczucie.
To czysty rap, prosto z serca, na mrozie
Jesteśmy jak film, co najlepiej się niesie w eterze.
Święta to moment, Ty jesteś wiecznością
Zasypmy cały świat naszą radosną miłością!
(Refren)
Za oknem znowu sypie, miasto całe w brokacie
Ja mam najlepszą opcję – Ty przy moim blacie.
Nie szukam gwiazd na niebie, mam je w Twoim uśmiechu
Biegniemy przez ten śnieg, bez żadnego pośpiechu.
Zima jest nasza, niech mrozi całą resztę
Dajesz mi ciepło, którego zawsze chciałem jeszcze!