歌詞
(Intro)
(Ciężki, brudny bas, dźwięk maszynki do tatuażu w tle)
Nie kupuj mi kwiatów, ja nie jestem z tych.
Wolę swój pazur i wolę swój ryk.
Patrz mi na ręce...
(Zwrotka 1)
Luty przyszedł znowu, wszędzie ten różowy syf,
Każdy chce miłości world live for ever to gewer, ej a ja mam swój plan, ja mam swoją drogę,
Nie szukaj mnie w tłumie, iść za mną nie możesz.
Wszystkie te kartki, pluszowe wspomnienia,
Dla mnie to tylko towar do spalenia.
Zamiast kolacji wybieram wolność,
Zamiast uległości – moją osobność.
(Refren)
A ja wydziaram se na łapie antywalentynki,
Żeby każdy widział, że dziewczyny to są wilki!
Nie oswoisz nas, nie zamkniesz nas w klatce,
Zostawiamy ślad na każdej mapie i kartce!
A ja wydziaram se na łapie antywalentynki,
Niech płoną róże i pękają wszystkie tynki chodźmy wypic wszystkie drinki!
(Zwrotka 2)
Tusz pod skórę wchodzi, czarny jak ta noc,
W każdym mililitrze czuję moją moc.
To nie jest ozdoba, to jest ostrzeżenie,
Moje serce bije w innym rytmie, na ziemi i w niebie.
Wataha za mną stoi, każda ma ten znak,
Nie potrzebujemy waszych pustych, słodkich słów
Kiedy księżyc wstaje, my ruszamy w bieg,
Zostawiając w tyle wasz sztuczny, lukrowy brzeg.
(Bridge)
(Zwolnienie tempa, szeptem)
Igła rysuje prawdę...
Czerń pokrywa kłamstwa...
Nie jestem twoją bajką.
Jestem twoim instynktem.
(Refren)
A ja wydziaram se na łapie antywalentynki,
Żeby każdy widział, że dziewczyny to są wilki!
Nie oswoisz nas, nie zamkniesz nas w klatce,
Zostawiamy ślad na każdej mapie i kartce!
(Outro)
(Dźwięk wycia wilka, który przechodzi w elektroniczny glitch)
Wydziaram to...
Każdy zobaczy...
Wataha...
Antywalentynki.
(Ciężki, brudny bas, dźwięk maszynki do tatuażu w tle)
Nie kupuj mi kwiatów, ja nie jestem z tych.
Wolę swój pazur i wolę swój ryk.
Patrz mi na ręce...
(Zwrotka 1)
Luty przyszedł znowu, wszędzie ten różowy syf,
Każdy chce miłości world live for ever to gewer, ej a ja mam swój plan, ja mam swoją drogę,
Nie szukaj mnie w tłumie, iść za mną nie możesz.
Wszystkie te kartki, pluszowe wspomnienia,
Dla mnie to tylko towar do spalenia.
Zamiast kolacji wybieram wolność,
Zamiast uległości – moją osobność.
(Refren)
A ja wydziaram se na łapie antywalentynki,
Żeby każdy widział, że dziewczyny to są wilki!
Nie oswoisz nas, nie zamkniesz nas w klatce,
Zostawiamy ślad na każdej mapie i kartce!
A ja wydziaram se na łapie antywalentynki,
Niech płoną róże i pękają wszystkie tynki chodźmy wypic wszystkie drinki!
(Zwrotka 2)
Tusz pod skórę wchodzi, czarny jak ta noc,
W każdym mililitrze czuję moją moc.
To nie jest ozdoba, to jest ostrzeżenie,
Moje serce bije w innym rytmie, na ziemi i w niebie.
Wataha za mną stoi, każda ma ten znak,
Nie potrzebujemy waszych pustych, słodkich słów
Kiedy księżyc wstaje, my ruszamy w bieg,
Zostawiając w tyle wasz sztuczny, lukrowy brzeg.
(Bridge)
(Zwolnienie tempa, szeptem)
Igła rysuje prawdę...
Czerń pokrywa kłamstwa...
Nie jestem twoją bajką.
Jestem twoim instynktem.
(Refren)
A ja wydziaram se na łapie antywalentynki,
Żeby każdy widział, że dziewczyny to są wilki!
Nie oswoisz nas, nie zamkniesz nas w klatce,
Zostawiamy ślad na każdej mapie i kartce!
(Outro)
(Dźwięk wycia wilka, który przechodzi w elektroniczny glitch)
Wydziaram to...
Każdy zobaczy...
Wataha...
Antywalentynki.